niedziela, 22 listopada 2015
piątek, 13 listopada 2015
Byle do wiosny
Ekwilibrystyka dnia codziennego zaczyna nas przerastać. Bo tak już na tym świecie jest, że jesień + przedszkole = dzieci raczej w domu. Niby jakoś dajemy sobie radę z wirusami i bakteriami, bo na razie (odpukać!) obyło się bez antybiotyków. Ale dzieci z glutami do przedszkola się nie puszcza (chociaż nie jest to standard - moim ulubionym tekstem słyszanym w szatni, po wydaniu przez dziecka rzężąco charczącego dźwięku, jest: a co to za kaszelek kochanie?).
czwartek, 29 października 2015
Jesień
Próbujemy cieszyć się kolorami, spadającymi liśćmi, kasztanami. Bo od mniej więcej dwóch lat jesień bardziej kojarzy się nam walką z wirusami, chorobami i próbą organizacji życia między jedną infekcją a drugą.
wtorek, 13 października 2015
Bezkresna miłość
Wiecie po czym poznać, że wasza miłość osiągnęła apogeum? Że nie można kochać bardziej, mocniej? Rozpoznajecie to po cieple, które czujecie patrząc w małe, ufne oczy swoich dzieci? A może ta pewność ogarnia was, kiedy wieczorem wkradacie się niepostrzeżenie, żeby utulić i dać ostatniego buziaka na dobranoc?
poniedziałek, 28 września 2015
Momenty
Miał być tekst o tym, że tak wcale nie wyglądają relacje między rodzeństwem. Że najczęściej są łzy, kłótnie i bijatyki. Że ogólnie masakra.
niedziela, 20 września 2015
Lato w pigułce
Czy to był ostatni tak ciepły dzień w roku? Nie wiem, ale założyliśmy że tak. Sobotę spędziliśmy więc na czysto wakacyjnych przyjemnościach.
poniedziałek, 14 września 2015
czwartek, 3 września 2015
Urywki
Jakie są Wasze pierwsze zachowane wspomnienia? Moim jest spacer brzegiem morza, stare przewrócone drzewo na brzegu i dziadkowie trzymający mnie za rękę. Miałam wtedy dwa lata.
piątek, 21 sierpnia 2015
Oddech
48 godzin w ciszy, spokoju, bez jęków, krzyków, bójek o jedzenie/zabawki/honor/cokolwiek. Bez dwóch wiecznie upierdzielonych i ciągnących psów, z których jeden zaczepia mnie właśnie łapą z pazurami, by odciągnąć od klawiatury i wyjść z domu, albo by się kocić, albo wyłudzić coś do żarcia. Nic z tych rzeczy, czyli idealne dwa dni w Kazimierzu.
wtorek, 11 sierpnia 2015
Kurtyna!
Najlepszy wynalazek, ever. W taką pogodę tylko dzięki nim i fontannom dajemy radę wyjść na spacer z dwójką dzieci i psów. Co prawda, po spacerze całą czwórkę można wyżymać, ale to przecież szczegół.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









