poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Puzzle dla dwulatka


Pierwsze puzzle kupiliśmy Frankowi kiedy skończył półtora roku. Były przeznaczone dla dwuletnich dzieci, ale przecież moje dziecko jest genialne. Poza tym uwielbiam układać puzzle, na pewno musiałam mu tę miłość przekazać w genach.

 
Niestety, myliłam się. Puzzle, a były to DJECO „puzzle duo”, służyły jedynie do rzucania i deptania. Zawiedziona wyciągnęłam wszystkie spod kanapy i schowałam. Następne były puzzle Trefl. W tym przypadku było trochę lepiej. Franek, już 20-miesięczny, załapał o co chodzi. Tyle, że jego jedyną aktywnością było podawanie mi puzzli. Ile razy ułożyłam zebrę, lwa, słonia i hipopotama, nie policzę. Puzzle trafiły na półkę, dla mojego zdrowia psychicznego.

Ale niedawno mój najukochańszy szantażysta skończył dwa lata. Więc teoretycznie najwyższy czas zacząć układać te wszystkie skomplikowane wzory. Podjęliśmy więc kolejną próbę, tym razem udaną. A wszystko dzięki puzzlom:

CzuCzu, puzzle do pary Zwierzątka


Kupione przez zupełny przypadek. W Empiku była promocja 3 w cenie 2. I pani odesłała mnie od kasy, żebym dobrała sobie do dwóch książek trzeci towar. W ręce trafiły właśnie te puzzle. Nie zachwyciły mnie stylistyką, wzorem, innowacyjnością. Były blisko i w dobrej cenie. Zaryzykowałam. Zabawa polega na ułożeniu zwierząt. Każde składa się z dwóch puzzli. Dla ułatwienia są na różnokolorowych tłach. I stał się cud. Moje dziecko błyskawicznie zakumało, o co chodzi. Po dwukrotnym ułożeniu puzzli z moją pomocą zaczęło je układać samodzielnie! Całość zabiera mu około 15 minut. Bo jest to cały rytuał. Najpierw puzzle trzeba wyjąć z pudełka i powiedzieć im: „cześć”. Następnie majestatycznie poodwracać wszystkie właściwą stroną. Wybrać pierwszą połówkę i wydać dźwięk przedstawionego zwierzaka (a raczej jego połowy). Znaleźć pasującą połówkę. Połączyć. Powtórzyć dźwięk. Delikatnie przesunąć złożone zwierzę na bok. Po skończeniu układania wszystkich par następuje rozłączanie i wrzucanie ich do pudełka. Każdy z puzzli trzeba pożegnać głośnym "papa". Także w czasie tej zabawy spokojnie da się wypić herbatę. Minusem jest materiał - Franek przy pierwszym ułożeniu porozdzielał tekturę w kilku puzzlach. Na moje oko długo nie przeżyją. Ale zachwycona jego entuzjazmem do układania sięgnęłam po kolejne odłożone puzzle .

 
 


 

DJECO, Puzzle duo


Tu jest wyższy poziom niż przy CzuCzu. Musimy znaleźć pary takich samych zwierząt, ale na zasadzie różnic. Czyli np. dopasować mokrego psa, do suchego. Kota na drabinie do kota obok drabiny. Tutaj, póki co, moja pomoc jest niezbędna. Franek dopasowuje kota do kota, ale niekoniecznie są to te same koty. Z dnia na dzień idzie mu coraz lepiej, ale pewnie jeszcze trochę potrwa, zanim sam da radę znaleźć wszystkie pary. Na razie mamy okazję, żeby porozmawiać o różnicach, poznać nowe słowa i emocje. Materiał jest porządny, nic się z nimi nie dzieje. Puzzle przeżyły nawet bliskie spotkanie z czterema zębami Młodszego.

 

Trefl, BABY puzzle


Zestaw składa się z 4 zwierząt (2, 3, 4 -elementowych). Mamy pewien progres, bo zebrę (2 elementy) układa błyskawicznie. Z pozostałymi idzie mu różnie. Rozróżnia poszczególne części, ale nie zawsze umie je poskładać w całość i musimy bawić się razem. Poza wspólnym ułożeniem puzzli, naśladowaniem głosów i nazwaniem zwierząt nie ma więcej zabawy. Całość do ogarnięcia w pięć minut. Łatwo się układają, ale materiał (tektura) nie jest wytrzymała. Nasze są już pozadzierane.


DJECO, Primo puzzle


Najnowszy zestaw. Na ostatnim Misz-maszu kupiłam młodszemu dziecku piękną bluzkę. A ponieważ nie znalazłam nic dla starszego, przeleciałam centrum handlowe w poszukiwaniu czegoś ciekawego (wiem, nie jest to mądre, próbuję z tym walczyć, ale czasami przegrywam). I w jednym ze sklepów pani wyciągnęła spod lady te cudne puzzle. Nie były tanie (około 60 zł), ale zakochałam się w nich od razu. W zestawie mamy, jak poprzednio, 4 zwierzęta. Mają 3, 4, 5 i 6 elementów. Są najlepsze jakościowo - bardzo gruba, błyszcząca tektura. Każde zwierzę ma swoją miniaturkę, co ułatwia układanie. Elementy każdego zwierzaka są bardzo duże, bez problemu się do siebie dopasowują. Franek układa 3-elementowego kurczaka i prawie całego 6-elementowego psa. Resztę zwierząt muszę układać sobie sama. Ale puzzle są tak piękne, że z chęcią kupiłabym taką wersję dla dorosłych.




Podsumowanie:


Moim faworytem jest ostatni zestaw. Piękny, porządny. Ale moje dziecko największą atencją darzy najprostsze (i najtańsze) puzzle, czyli zestaw CzuCzu. Ale ponieważ jest miłym i kochanym synem, daje mi poukładać od czasu do czasu zwierzęta DJECO. 

Chociaż w naszym domu układanie puzzli nie jest relaksującą czynnością. Czynność ta mieści się w definicji sportu wyczynowego wysokiego ryzyka. A wszystko za sprawą polujących na puzzle czterech zębów. Są wszędzie, nawet się wspinają...
 

3 komentarze:

  1. U nas rewelacją okazały się drewniane puzzle, Zuzia dostała je w prezencie i nie wiem gdzie zostały zakupione, ale prawdopodobnie był to Lidl lub Biedronka. Puzzle przedstawiają zwierzątka, każdy zwierzak składa się z 3 elementów, ułożenie zajmuje Zuzi coś około minuty lub 2min. Radzi sobie rewelacyjnie, mimo, że ciekawska Lenka na wszystkie sposoby utrudnia jej zabawę i jak powszechnie wiadomo jest małym "pożeraczem" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Układanie puzzli w towarzystwie młodszego rodzeństwa to wyższy poziom trudności :) U nas najtrudniej jest tak zaaranżować zabawę, żeby nie doszło do rękoczynów o puzzla. Nie mogę się doczekać momentu, kiedy zaczną się razem bawić...

      Usuń
  2. U nas CzuCzu tez gra wazna rolę. :) na aros.pl są one mega przecenione. My mamy przeciwieństwa i pojazdy. Dużą popularnością cieszy sie też firma Paletti, ale nie wiem czy jest ona spotykana w Polsce. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń